Szkolenie psów Warszawa - DOGadajcie się - Psy i dzieci...
o szkole oferta galeria kontakt

Ekipa DOGadajcie się podbija kurnik! (9.06-12.06.2011)

Za sprawą zorganizowanego Grześka udało nam się szybko i sprawnie zebrać grupę, zarezerwować termin i wybrać się wspólnie na warsztaty "Najpierw wytresuj kurczaka" do Ranczo Stokrotka. Grupę nie byle jaką, bo składającą się z naszych stażystów, najbardziej wytrwałych kursantów oraz trenerów. Z niewielkimi przygodami, takimi jak zmiana auta w środku podróży czy szukanie drogi alternatywnej, ponieważ na jednopasmowej "katowickiej" wpadł TIR do rowu i odpowiednie służby zablokowały drogę, aby go wyciągnąć, udało nam się dotrzeć do Jarkowa.

Ale do rzeczy... Warsztaty zaczęły się od wykładu, podczas którego omawiane były zagadnienia z zakresu teorii uczenia się - tematu, który każdy trener powinien mieć w małym palcu (w mojej ocenie:). Są to tematy dla niektórych z nas znane i lubiane, dla niektórych zupełnie nowe. Ale nawet Ci, dla których znany jest temat teorii uczenia się, mogli dowiedzieć się ciekawych rzeczy, mogli także podziwiać z jaką lekkością, prostotą i logicznością temat przedstawił Kuba Gołąb. Mnie osobiście zainteresował temat tego jak należy wzmacniać zachowania "silne", a jak utrwalić zachowanie, aby ciężej je było wygasić. Tych, którzy są zainteresowani odpowiedzią na te i inne pytania należy zaprosić do Rancza Stokrotka :) Bardzo przydatne były także informacje statystyczne, czyli:
0-65% prawidłowych odpowiedzi - obiekt się nie uczy, nie rozumie, odpowiedzi są przypadkowe
65-95% prawidłowych odpowiedzi - obiekt się uczy
powyżej 95% prawidłowych odpowiedzi - obiekt się nie uczy, bo już umie

Kolejne dni upływały pod znakiem pracy z kurami. Każdy dzień rozpoczynał się od wykładu, jednak najważniejszą częścią były godziny spędzone w kurniku. A po każdej godzinie omówienie, podczas którego wyszło jacy wszyscy jesteśmy emocjonalni. Najciekawsze teksty z naszych omówień to "po tej godzinie jestem smutny", "to byłą najgorsza godzina w moim życiu" czy "tę godzinę mogę nazwać od zera do bohatera":) Oczywiście nie było tak źle jak to wynika z cytatów. Były chwile, gdy było ciężko, były chwile, gdy zaczynało coś wychodzić. Ale najważniejsze było to, że każda godzina spędzona w kurniku czegoś nas uczyła. Dla mnie technika pracy jaką jest kształtowanie nowa nie jest. Jednak pracując z kurami zobaczyłem jak wiele błędów popełniam i momentami jak bardzo pracę sobie utrudniam.

Jak zatem pracowaliśmy z kurami podczas warsztatów? Wykorzystując sposób pracy jakim jest kształtowanie. Czym jest kształtowanie? Nie będę nawet próbował wyjaśnić w tym tekście na czym polega ten sposób, ale wszystkich naszych kursantów gorąco zachęcam do wzięcia udziału w naszym kursie kontynuacyjnym "Warsztaty z kształtowania". Jak myślę o naszym kursie, przychodzi mi na myśl nasza ostatnia mistrzyni klikania psa - Asia od Very. Podczas kursu zawierającego 8 spotkań, Asi udało wypracować czołganie się do tyłu o długość jednego psa na komendę, podawanie przedmiotu na komendę, wchodzenie pod krzesło na komendę, "rollowanie" czyli turlanie - również na komendę :)

Czego uczyliśmy kury? Ano - dotykania dziobem końcówki patyczka (także umieszczonego kilkadziesiąt centymetrów nad stołem), ciągnięcia wózeczka, grania w karty ;), wskakiwania na rękę, grania w kręgle i wielu innych. Jednak nie to jest najważniejsze. Ważne jest to, że każdy z nas nauczył się czegoś nowego o własnym "warsztacie trenerskim"!!!


Najtrudniejsze dla mnie było poradzenie sobie ze starymi przyzwyczajeniami. Po pierwsze -pracując z psem często próbujemy zrobić pewne elementy na skróty, liczymy na to, że pies się domyśli. Kura niczego się nie domyśli! Jeżeli chcemy, aby pies przyciągnął wózeczek, do którego przyczepiony jest sznureczek możemy spróbować pomachać psu przed nosem tym sznureczkiem - niektóre psy wtedy podejdą, inne powąchają, a niektóre nawet chwycą sznurek. W kurą możemy spędzić tydzień na machaniu jej przed dziobem sznureczkiem i Zwierzę nie domyśli się po co i dlaczego my to robimy. Kurę należy podejścia do sznureczka po prostu nauczyć. A jak? Po prostu - kurze powinno się zachowanie opłacać. Oczywiście należy całość zachowania "wystopniować". A jak? Pomyślcie sami :)

Po drugie - kury do niczego nie przymusimy. Jeżeli chcemy, aby kura podeszła do wózeczka, który ma przyciągnąć i ją będziemy próbowali przepchnąć w kierunku wózeczka - kura ucieknie ze stołu, na którym pracuje i więcej nie będzie chciała z nami pracować. Dlatego praca z kurami tak wiele nas uczy - bo jest to świetny "model" szkoleniowy.

Były także inne nowości, eksperymenty i próby na temat dodawania komendy słownej. Po powrocie z warsztatów były takie same eksperymenty w domu. Po kilku, może kilkunastu sesjach treningowych z moją malamutką Szyszką osiągnęliśmy pewien efekt, efekt ten umieszczam poniżej:


Następnym razem postaram się umieścić wszystkie sesje chronologicznie (teraz też tak chciałem, ale przez przypadek oczyściłem całą kartę pamięci w aparacie :/

O moich przemyśleniach po warsztatach można by pisać i pisać. O tym ile dowiedziałem się o swojej pracy ze zwierzętami, o swojej pracy z ludźmi, a przede wszystkim o sobie. Praca z kurami wiele nam pokazuje - mówi nam sporo o naszym charakterze, konsekwencji, umiejętności dostosowywania wymagań. Nie będę jednak naszych drogich kursantów i czytelników zanudzał :) Po prostu gorąco polecam warsztaty z kurami w Ranczo Stokrotka. Na naszej szkoleniowej mapie Polski Jarków stał się kolejnym ważnym punktem. Na pewno jeszcze tam wrócimy.

Teraz część nudna, dotycząca "ekipy kurowej", czyli podziękowania :) Chciałem podziękować Grześkowi za organizację i towarzystwo, Jakubowi za to, ze jednym słowem potrafił rozładować atmosferę i rozśmieszyć nas (przynajmniej mnie i Grześka:), Ani od Rocco za optymizm i to co zrobiła przez ostatnie miesiące z Rocco (miło było obserwować radość na pysku Waszego psiaka), Pawłowi za nie myślenie i po prostu klikanie kury podczas zajęć, Ani od Azji za podawanie mojej dziobiącej kury i wskazówki podczas ćwiczeń w kurniku, Kasi od Borysa za postawę "kowboja" podczas ćwiczeń i ciekawe rozmowy w drodze do Jarkowa, Adze i Grześkowi za odsmażanie kawałków pizzy na ognisku o 2 w nocy, fasOli za mimiczne zabawy ostatniego dnia, Kubie i Gosi za wiedzę, praktykę i wspólne rozmowy przy wieczornych ogniskach!

Piotr Wojtków


Piotrek powyżej dosyć obszernie opisał co działo się na warsztatach. Ja dopiszę tylko w kilku zdaniach wrażenia i jakie znaczenie miał dla mnie udział w tym wydarzeniu. W warsztatach "Najpierw wytresuj kurczaka" miałem okazję uczestniczyć po raz drugi. W kwietniu z inną ekipą znajomych byłem w Jarkowie po raz pierwszy. Uczestnictwo w tych warsztatach po raz kolejny, dało mi możliwość sprawdzenia co zapamiętałem z pierwszego spotkania z kurami. Miałem również możliwość wypróbowania innych sposobów na uzyskanie określonego zachowania. Z jednymi ćwiczeniami poszło łatwiej, z innymi trudniej, czyli jak to w życiu bywa. Najważniejsze dla mnie jest to, że po raz kolejny mogłem nauczyć się czegoś nowego. Znowu wyszły na jaw jakieś własne ograniczenia i blokady, z którymi przyszło mi się zmierzyć. Bezcenne godziny w kurniku i poza nim, długie rozmowy i dyskusje przy ognisku sprawiły, że wyjechałem z Jarkowa bogatszy o nowe umiejętności trenerskie, które niewątpliwie przekładają się na moją codzienną pracę z ludźmi i ich psami czy też ze swoimi psami. I widzę jak te umiejętności pomagają mi w jeszcze szybszym uzyskaniu określonych zachowań. Polecam udział w warsztatach "Najpierw wytresuj kurczaka" każdemu kto w jakikolwiek sposób pracuje z innymi ludźmi czy zwierzętami.

Grzegorz Duda

© DOGadajcie się
projekt: Hania Jankowska-Lekszycka