Szkolenie psów Warszawa - DOGadajcie się - opinie
o szkole oferta galeria kontakt

Wioletta Kowalska i Karbon


Na początku września 2009 w naszym domu pojawił się nowy kudłaty przyjaciel. Cudowny Cocker Spaniel - Karbon. Jego słodkie oczy sprawiły, że rozkochał nas w sobie od razu. Pozwalaliśmy mu niemal na wszystko.
Maluch nie sprawiał nam większych trudności - owszem sikał i gryzł w drobny mak wszystko co wpadlo mu w paszczę - ale uważaliśmy, że z czasem mu przejdzie. Poza tym nasz pies z natury jest łagodny i nie musieliśmy obawiać się o bezpieczeństwo dzieci.
Karbon szybko nauczył się komend siad, leżeć i łapa - więc wydawało nam się, że mamy super psa!. Mimo to mieliśmy zamiar udać się na szkolenie. Ale, jak to w życiu bywa, czas mijał . A pies dorastał... i co gorsza zaczął mieć własne pomysły na zorganizowanie sobie zajęcia - szczególnie na spacerach!

W ruch poszła literatura - no bo jak to, mam tak mądrego psa to przecież sama go wytresuję! Niestety moje nieudolne próby nauczenia Karbona grzecznego chodzenia na smyczy i przychodzenia na zawołanie prowadziły do nikąd.
Moj Czworonożny Przyjaciel coraz bardziej wyrywał mi ręce i dodatkowo zaczął cierpieć na chroniczą głuchotę gdy go wołałam. Aż wreszcie doszły ucieczki!
Miałam dość pogoni za psem. Brakowało mi pomysłów a przede wszystkim wiedzy, na to jak poprowadzić dalsze szkolenie. Bardzo zależało mi na pozytywnych wzmocnieniach - tyle sie o tym naczytalam! Niestety regularne szkolenie nie wchodziło w grę a ja potrzebowałam pomocy jak najprędzej.

Poszukiwania doprowadzily mnie do DOGadajcie się. Zadzwonilam do Grzegorza. Mimo bardzo napiętego grafiku od razu znalazł dla mnie czas!
No i się zaczęło!
Choć moje wymagania były minimalne, Grzegorz pokazał i nauczył nas o wiele więcej! Pod jego czujnym okiem Karbon w mig chwytał o co chodzi a ja przeprogramowałam swój sposób myślenia. Wszytkie błędy zostały wyłapane i skorygowane. Zachowanie mojego pupila uległo zmianie niemalże natychmiast!

Jak to zwykle bywa w przypadku niesfornego psa - to właściciel potrzebuje szkolenia, żeby wskoczyć na właściwe tory i zrozumieć jak myśli jego podopieczny.
My nadal się uczymy, ale mój Karbon już przestał wciągać mnie w krzaczory i nie wyrywa mi rąk. Co więcej- nierealne stało się realne - mój pies chodzi przy nodze! Wie też, że trzeba się pilnować paniusi - bo chwila nieuwagi i znika!
Spacery przestały być obowiązkiem. Teraz to frajda i relaks.

Z czystym sumieniem, wszystkim "potrzebującym" i nie tylko, polecam współpracę z teamem DOGadajcie się! To wspaniali ludzie, którzy zarażają pasją i miłością do psów i pomagają zrozumieć ich zachowania. Ja już wiem, że szkolenie to nie tylko konieczność i obowiązek każdego rozsądnego właściciela, ale przede wszystkim dobra zabawa umożliwiająca porozumienie na linii człowiek - pies!

Wioletta i Karbon
© DOGadajcie się
projekt: Hania Jankowska-Lekszycka