Szkolenie psów Warszawa - DOGadajcie się - opinie
o szkole oferta galeria kontakt

Paulina Ryters i Żaba

Do Piotrka Wojtków trafiłam z Żabą w ostatniej chwili. Byłam na skraju rozpaczy i zdesperowania. Doszłam już nawet do wniosku, że chyba nie jestem odpowiednią osobą do posiadania dużego psa po przejściach, że sobie nie radzę i że na pewno Żabie byłoby lepiej u kogoś innego... Ale od początku.

To nie ja wybrałam Żabę, ale ona mnie. Spacerując kiedyś z koleżanką po Nowym Świecie w Warszawie zobaczyłyśmy biedną, kulejącą psinę, która wlokła się ze smyczą u szyi za swoim mało zainteresowanym, bródnym i pijanym "panem". Widać było, że jest bardzo nieszczęśliwa. Nie planowałam mieć psa, a już na pewno nie tak dużego. Kiedy jednak zobaczyłam jak ten człowiek się nad nią znęcą, nie myśląc długo, z pomocą koleżanki, dwóch pań i przypadkowej pary, zabrałam psa. Po dwóch tygodniach obserwacji zakochałam się w niej po uszy i nie miałam serca jej oddawać.

Pierwsze 2 miesiące były czasem radości z każdego małego sukcesu. Żaba bała się wychodzić z bloku, wieczorem trzęsła się jak galareta i bała się nawet własnego cienia. Siedziała przy wejściu i nie chciała się ruszyć. Kiedy jednak poczuła się bezpiecznie w nowym domu, zaczęły się problemy - ze strachu rzucała się na ludzi. Była nieobliczalna. Jednych kochała, innych nienawidziła. Czasami potrafiła zaatakować osobę, którą już wcześniej zaakceptowała. Nie byłam w stanie przewidzieć, kiedy coś jej się nie spodoba. Rzucała się bez ostrzeżenia. Poszliśmy więc do trenera. Sytuacja poprawiła się na jakiś czas, ale po przeprowadzce te zachowania tylko się nasiły.

Zawsze wiedziałam, że posiadanie psa to poważne zobowiązanie. Nie miałam z tym problemu. Zabierałam ją ze sobą wszędzie. Często było to jedyne wyjście, więc kiedy okazało się, że pies jest agresywny, pojawił się naprawdę duży kłopot. Byłam zrozpaczona i załamana, co jeszcze bardziej wpływało na zachowanie Żaby. Bałam się z Nią wychodzić na spacery, bo było coraz gorzej. Musiałam mieć oczy dookoła głowy. Wyjście z psem, które powinno być relaksem i zabawą, stało się przykrym obowiązkiem. Byłam pewna, że przy moim chaotycznym życiu, braku konsekwencji i częstych przerowadzkach Żaba nigdy nie będzie szczęśliwa.

Dzięki Piotrkowi stało się jednak inaczej. Najważniejszą rzeczą, którą mi uświadomił było to, że mam zbyt duże oczekiwania wobec psa po takiej traumie. Nie wiem, co ja sobie myślałam, ale zrozumiałam w końcu, jak wiele Żaba przeszła i że musi minąć dużo czasu i pracy zanim (jeśli w ogóle) w pełni dojdzie do siebie. To był przełom. Uspokoiłam się, przestałam od Niej tyle wymagać, nie frustrowałam się niepowodzeniami, a sukcesy przyszły bardzo szybko. Poza tym trzymałyśmy się zaleceń Piotrka co do diety i ćwiczeń. Nagle okazało się, że możemy jechać w jednej windzie z ludźmi i innymi psami. Doszło nawet do tego, że Żaba sama zaczęła radośnie witać się z obcymi mężczyznami. Oczywiście nie ze wszystkimi. Ciągle są sytuacje, w których bardzo się boi i reaguje nerwowo, ale widzę, że z każdym dniem jest coraz lepiej! Wszyscy mówią nam, że jest pięknym i radosnym psem!

Mam nadzieję, że wybaczą mi Państwo ten nieco przydługi wywód, chciałabym jednak bardzo podkreślić, jak ważne było dla nas spotkanie Piotra. Śmiem nawet twierdzić, że zmieniło nasze życie. Nasz przypadek to kolejny dowód na to, że to ludzie są zwykle źródłem problemów. Pies, który ma świadomego i dobrego przewodnika zawsze pójdzie za jego głosem. Pomoc Piotra jest warta każdych pieniędzy, a muszę zaznaczyć, że dobro Żaby było dla Niego zawsze ważniejsze od kwestii finansowych. Oby więcej było takich ludzi wokół nas, a świat będzie piękniejszy! Dzię-ku-je-my! :)))

Paulina i Żaba
© DOGadajcie się
projekt: Hania Jankowska-Lekszycka