Szkolenie psów Warszawa - DOGadajcie się - opinie
o szkole oferta galeria kontakt

Agnieszka Ożadowicz i Marlej

Jeśli szukacie najlepszego behawiorysty na świecie, to już dalej nie szukajcie.
Ja sprawdziłam - najlepszym behawiorystą na świecie jest Piotr Wojtków :) Marlej - zanim trafił do Agnieszki

Marleja zabrałam do siebie, do domu tymczasowego, ze schroniska w Swarzędzu.
Przez pół roku trzymali go tam w piwnicy - nie widział światła dziennego, był głodzony, bity, miał wiele ran, blizn, powrastane pazury, wybite zęby...
Był wrakiem psa...Panicznie bał się kontaktu z człowiekiem, nawet najdelikatniejszy dotyk kończył się przeraźliwym skowytem i ucieczką.
Nie umiał chodzić na smyczy, nie jadł w obecności człowieka, nie dawał sobie zakładać obroży, o głaskaniu nie było mowy.
Bał się tak bardzo, że reagował agresją i to nie byle jaką. Nie ostrzegał, nie pokazywał zębów....30 kilogramowy pies, sporo powyżej kolan....po prostu od razu rzucał się do gardła. Nie wiedzieliśmy czy będzie dla niego ratunek, czy da się zsocjalizować.

Marlej - pod koniec pobytu u Agnieszki Na szczęście ktoś pomocny podał nam namiar na Piotra. Od kiedy pojawił się w naszym życiu, wszystko stało się prostsze :)
Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo, Piotrek nie obiecywał nam gruszek na wierzbie, mówił otwarcie, że czeka nas ogrom pracy, bez gwarancji sukcesu.
Ale powoli, drobnymi kroczkami wyprowadzał Marleja ze stanu "psa złamanego", do "psa w głębokiej depresji", a później już tylko "w depresji".
Jak dzięki jego fachowej pomocy, ogromnej wiedzy, niebywałemu wyczuciu i konsekwencji udało się nam dojść do poziomu "psa o obniżonym nastroju" już wiedzieliśmy, że będzie dobrze.

Walka o Marleja trwała 7 miesięcy. Oczywiście, nigdy nie będzie psem "normalnym". Zawsze będzie miał swoje traumy, rzeczy nie do przejścia.
Ale mogę powiedzieć z całą pewnością, że to dzięki Piotrowi Marlej jest psem radosnym, słuchającym poleceń, niereagującym agresją, cieszącym się ze spacerów, z kontaktu z człowiekiem. Ba! Jest nawet psem śpiącym w łóżku i jeżdżącym na dalekie wycieczki! :)

Prawda jest taka, że to Piotr uratował Marlejowi życie.....Sama nie dałabym rady.....
Mimo "psiego" doświadczenia nie miałam pojęcia jak postępować z takim psem.
Piotr swoją fachowością, intuicyjnym podejściem ,wiedzą, nie naciskaniem na tempo, idealnym doborem ćwiczeń spowodował, że Marlej nie został poddany eutanazji.
Że brakowało nam czasem sił? - prawda
Że wiary brakowało? - prawda
Że ogarniała bezsilność? - prawda
A niejednokrotnie złość? - prawda

Ale czy było warto? Zapytajcie Marleja i zakochanego w nim Pana :) PANA! Marlej nienawidził mężczyzn :) Ha :)

Dziękujemy Piotr! :):)

Marlej i Aga
© DOGadajcie się
projekt: Hania Jankowska-Lekszycka